Zapraszam do Szkocji!
ekipa:

Autor: Kuba Sarata
Blog: Adventure: Globe
Miejscowość: Kraków
Data pierwszego posta: kwiecień 2012
Fotograf, biegacz i poszukiwacz przygód…
Rok 2014 ogłosiłeś Rokiem Małych Odwag. Do czego potrzebna nam taka motywacja na co dzień?
Wydaje mi się, że trochę za mało doceniamy codzienność. W natłoku obowiązków, w naszej codziennej rutynie nie zwracamy już uwagi na małe, zwykłe rzeczy. A to właśnie one sprawiają, że nasze życie może być wyjątkowe. Małe Odwagi mają to zmienić. Traktowanie życia jak wyzwania w każdym nawet najmniejszym jego elemencie pomaga czerpać wiadra satysfakcji z tego, co robimy każdego dnia. I nie ważne czy to jest zjedzenie zdrowszego śniadania czy uporządkowanie spraw odłożonych na później…trzy lata temu. Codziennie czeka na nas mnóstwo wyzwań a każde takie małe osiągnięcie daje zdecydowanie więcej pozytywnej energii niż pójście na łatwiznę. Dziś uda Ci się zmotywować do czegoś mniejszego, jutro będziesz mieć apetyt na więcej. I tym sposobem wypełniamy sobie życie osiągnięciami.
Zdradzisz nam, co masz jeszcze na liście do zrealizowania w tym roku?
Gdybym zdradził, to nie byłoby niespodzianki ;) Ta lista ciągle się tworzy. Jest kilka rzeczy, które chciałbym osiągnąć jeszcze w tym roku, ale jeśli się nie uda, to nie szkodzi. Ważne, żeby próbować i się nie poddawać. Jedną z takich rzeczy jest na pewno przebiegnięcie mojego pierwszego maratonu górskiego. Już w najbliższą sobotę 26.04.14 biegnę Wielką Prehybę, maraton górski dookoła mojej rodzinnej Szczawnicy. Będzie ciężko i trochę zjada mnie przedstartowa trema, ale staram się pozytywnie nastawiać. Co później? Przed nami lato. Chciałbym je przeznaczyć na coś większego niż w ubiegłym roku, ale co z tego wyjdzie, okaże się za parę miesięcy.
Za to Rok 2012, był u Ciebie Rokiem Dużej Odwagi. Samotny trekking na trasie o 600 km na wskroś Islandii to nie lada wyzwanie. Skąd taki pomysł i jak tę wyprawę wspominasz dzisiaj?
Iceland Adventure było pierwszym takim moim przedsięwzięciem. Nie jestem w stanie teraz rozsądzić, co było trudniejsze - przejście tej trasy (mimo niepowodzenia) czy zorganizowanie tego wszystkiego. Obie części były ogromnym wyzwaniem i nie dałbym sobie rady bez ludzi, którzy postanowili mi w tym pomóc. Najpierw były bilety do Reykjaviku, później potrzeba nieprzeciętnego spożytkowania półtora miesiąca na wyspie. I tak wszystko zaczęło składać się w całość. Islandię udałoby się pewnie dość dobrze objechać stopem w dwa tygodnie, a ja miałem trzy razy tyle czasu, więc zdecydowałem się na trekking: od brzegu do brzegu. Ale z południa na północ już ktoś przeszedł, więc zostało mi iść po przekątnej…
Dziś to wszystko wydaje mi się czymś całkowicie nieprawdopodobnym. Trochę jak wspomnienie filmu oglądanego dwa lata temu. Jednak warto było wpakować w to prawie pół roku życia. Dzięki temu zaangażowaniu mam dziś swoją wymarzoną pracę u jednego ze sponsorów wyprawy. Dzisiaj nikt mnie nie przekona, że nie warto gonić szalonych pomysłów.
Czy masz w planach inne wyjazdy na podobną skalę?
Planów i marzeń jest mnóstwo, trzeba się tylko zdecydować, który zrealizować w pierwszej kolejności. Szkocja, Syberia, Kolumbia Brytyjska, ponownie Islandia… trudno powiedzieć. Jak już się zdecyduję, to dam znać na blogu.
Co byś zalecił naszym „zasiedziałym przy kompach” czytelnikom na dobre rozpoczęcie sezonu wiosenno-letniego?
Od kilku lat staram się wprowadzać w swoje życie zasady minimalizmu. Pozbywam się niepotrzebnych rzeczy, porządkuję rzeczywistość dookoła mnie… Rok Małych Odwag mówi o małych kroczkach prowadzących do lepszego życia. Jeśli więc tak jak ja spędzacie przed komputerem dużo czasu, zacznijcie od posprzątania sobie biurka czy uporządkowania pulpitu. Dalej wszystko potoczy się samo, wystarczy nie przestawać. Małe Odwagi - małe kroczki - wielki sukces!
Życzymy małych i dużych sukcesów w realizacji tych marzeń i trzymamy kciuki za sobotni maraton!
Zdjęcie: Maciek Walaszczyk

Zapraszam do Szkocji!

ekipa:

Autor: Kuba Sarata

Blog: Adventure: Globe

Miejscowość: Kraków

Data pierwszego posta: kwiecień 2012

Fotograf, biegacz i poszukiwacz przygód…

Rok 2014 ogłosiłeś Rokiem Małych Odwag. Do czego potrzebna nam taka motywacja na co dzień?

Wydaje mi się, że trochę za mało doceniamy codzienność. W natłoku obowiązków, w naszej codziennej rutynie nie zwracamy już uwagi na małe, zwykłe rzeczy. A to właśnie one sprawiają, że nasze życie może być wyjątkowe. Małe Odwagi mają to zmienić. Traktowanie życia jak wyzwania w każdym nawet najmniejszym jego elemencie pomaga czerpać wiadra satysfakcji z tego, co robimy każdego dnia. I nie ważne czy to jest zjedzenie zdrowszego śniadania czy uporządkowanie spraw odłożonych na później…trzy lata temu. Codziennie czeka na nas mnóstwo wyzwań a każde takie małe osiągnięcie daje zdecydowanie więcej pozytywnej energii niż pójście na łatwiznę. Dziś uda Ci się zmotywować do czegoś mniejszego, jutro będziesz mieć apetyt na więcej. I tym sposobem wypełniamy sobie życie osiągnięciami.

Zdradzisz nam, co masz jeszcze na liście do zrealizowania w tym roku?

Gdybym zdradził, to nie byłoby niespodzianki ;) Ta lista ciągle się tworzy. Jest kilka rzeczy, które chciałbym osiągnąć jeszcze w tym roku, ale jeśli się nie uda, to nie szkodzi. Ważne, żeby próbować i się nie poddawać. Jedną z takich rzeczy jest na pewno przebiegnięcie mojego pierwszego maratonu górskiego. Już w najbliższą sobotę 26.04.14 biegnę Wielką Prehybę, maraton górski dookoła mojej rodzinnej Szczawnicy. Będzie ciężko i trochę zjada mnie przedstartowa trema, ale staram się pozytywnie nastawiać. Co później? Przed nami lato. Chciałbym je przeznaczyć na coś większego niż w ubiegłym roku, ale co z tego wyjdzie, okaże się za parę miesięcy.

Za to Rok 2012, był u Ciebie Rokiem Dużej Odwagi. Samotny trekking na trasie o 600 km na wskroś Islandii to nie lada wyzwanie. Skąd taki pomysł i jak tę wyprawę wspominasz dzisiaj?

Iceland Adventure było pierwszym takim moim przedsięwzięciem. Nie jestem w stanie teraz rozsądzić, co było trudniejsze - przejście tej trasy (mimo niepowodzenia) czy zorganizowanie tego wszystkiego. Obie części były ogromnym wyzwaniem i nie dałbym sobie rady bez ludzi, którzy postanowili mi w tym pomóc. Najpierw były bilety do Reykjaviku, później potrzeba nieprzeciętnego spożytkowania półtora miesiąca na wyspie. I tak wszystko zaczęło składać się w całość. Islandię udałoby się pewnie dość dobrze objechać stopem w dwa tygodnie, a ja miałem trzy razy tyle czasu, więc zdecydowałem się na trekking: od brzegu do brzegu. Ale z południa na północ już ktoś przeszedł, więc zostało mi iść po przekątnej…

Dziś to wszystko wydaje mi się czymś całkowicie nieprawdopodobnym. Trochę jak wspomnienie filmu oglądanego dwa lata temu. Jednak warto było wpakować w to prawie pół roku życia. Dzięki temu zaangażowaniu mam dziś swoją wymarzoną pracę u jednego ze sponsorów wyprawy. Dzisiaj nikt mnie nie przekona, że nie warto gonić szalonych pomysłów.

Czy masz w planach inne wyjazdy na podobną skalę?

Planów i marzeń jest mnóstwo, trzeba się tylko zdecydować, który zrealizować w pierwszej kolejności. Szkocja, Syberia, Kolumbia Brytyjska, ponownie Islandia… trudno powiedzieć. Jak już się zdecyduję, to dam znać na blogu.

Co byś zalecił naszym „zasiedziałym przy kompach” czytelnikom na dobre rozpoczęcie sezonu wiosenno-letniego?

Od kilku lat staram się wprowadzać w swoje życie zasady minimalizmu. Pozbywam się niepotrzebnych rzeczy, porządkuję rzeczywistość dookoła mnie… Rok Małych Odwag mówi o małych kroczkach prowadzących do lepszego życia. Jeśli więc tak jak ja spędzacie przed komputerem dużo czasu, zacznijcie od posprzątania sobie biurka czy uporządkowania pulpitu. Dalej wszystko potoczy się samo, wystarczy nie przestawać. Małe Odwagi - małe kroczki - wielki sukces!

Życzymy małych i dużych sukcesów w realizacji tych marzeń i trzymamy kciuki za sobotni maraton!

Zdjęcie: Maciek Walaszczyk

Zreblogowano od ekipa

W Wielki Piątek w Wielkiej Brytanii je się “hot cross buns”.
Tradycyjnie były one dostępne tylko w ten dzień, gdyż dekoracja w kształcie krzyża symbolizowała dzień ukrzyżowania Jezusa. Dzisiaj mało kto wie o tej symbolice, a same bułeczki są do kupienia przez cały rok. Supermarkety wciskają je na potęgę w miesiącu poprzedzającym Wielkanoc.
Bułki je się po zapieczeniu w tosterze z masłem. Są słodkawe z rodzynkami i cynamonem i ładnie pachną.
Dość typowe jest, że w Polsce jest ścisły post i wszystkiego trzeba sobie odmawiać, a w UK wcinają słodkie buły! Trzeba przecież sobie ten krzyż jakoś osłodzić!

W Wielki Piątek w Wielkiej Brytanii je się “hot cross buns”.

Tradycyjnie były one dostępne tylko w ten dzień, gdyż dekoracja w kształcie krzyża symbolizowała dzień ukrzyżowania Jezusa. Dzisiaj mało kto wie o tej symbolice, a same bułeczki są do kupienia przez cały rok. Supermarkety wciskają je na potęgę w miesiącu poprzedzającym Wielkanoc.

Bułki je się po zapieczeniu w tosterze z masłem. Są słodkawe z rodzynkami i cynamonem i ładnie pachną.

Dość typowe jest, że w Polsce jest ścisły post i wszystkiego trzeba sobie odmawiać, a w UK wcinają słodkie buły! Trzeba przecież sobie ten krzyż jakoś osłodzić!

Owszem, oglądało się przyjemnie. Bardzo fajna obsada i dobrze, że osadzone w realiach epoki bez żadnego cudowania.
Trzej Muszkieterzy, symbol męskiej przyjaźni i lojalności, to nadal aktualny temat.
przemekzawadzki:

The Musketeers
Sympatyczny serial, nie powiem.
Na razie jest tylko jeden sezon składający się 10-ciu odcinków, ale jak mówi IMDb.com w przyszłym roku czeka nas ciąg dalszy.

Owszem, oglądało się przyjemnie. Bardzo fajna obsada i dobrze, że osadzone w realiach epoki bez żadnego cudowania.

Trzej Muszkieterzy, symbol męskiej przyjaźni i lojalności, to nadal aktualny temat.

przemekzawadzki:

The Musketeers

Sympatyczny serial, nie powiem.

Na razie jest tylko jeden sezon składający się 10-ciu odcinków, ale jak mówi IMDb.com w przyszłym roku czeka nas ciąg dalszy.

Zreblogowano od przemekzawadzki

ekipa:

Autor: Krystian Kujda
Blog: VHS Hell + The Legendary VHS
Miejscowość: Gdańsk
Data pierwszego posta: kwiecień 2010 / lipiec 2012
Absolwent filmoznawstwa i pracownik w Biurze Prezydenta Gdańska ds. Kultury. Od czterech lat we współpracy z gdyńskim Klubem Filmowym z dużym sukcesem organizuje w Trójmieście cykliczne pokazy filmów klasy B pod nazwą VHS HELL.
Skąd u Ciebie tyle nostalgii za nośnikiem jakim były kasety VHS?
Z dzieciństwa. Na początku lat 90. spędzałem całe dnie w wypożyczalniach kaset video i oglądałem potworne ilości filmów. To był niesamowity czas - jeszcze przed chwilą można było oglądać jedynie dwa programy w telewizji i ewentualnie pójść do kina na jugosłowiański dramat psychologiczny, a tu nagle dostępne stały się filmy z cyborgami i wojownikami ninja. Myślę, że wypożyczalnie kaset w pewnym stopniu ukształtowały moje podejście do kina, były pierwszą jego lekcją. Szanuję i z przyjemnością oglądam filmy wielu gatunków i z różnego okresu, ale sentyment do VHS-owego repertuaru pozostał.
Czy filmoteki z tamtych lat daje się jeszcze w ogóle oglądać? Kto przychodzi na Wasze pokazy filmowe?
Jeżeli pytasz o aspekt techniczny, to jak najbardziej tak. Odpowiednio przechowywane kasety video mogą służyć jeszcze latami. W swojej kolekcji mam filmy nawet sprzed 25 lat i ich jakość jest doskonała (oczywiście jeżeli nie rozpatrujemy jej w kontekście DVD czy Blu-ray). Na nasze pokazy przychodzą ludzie w różnym wieku i z różnych powodów. Dla jednych jest to prawdziwa nostalgiczna wycieczka w przeszłość, inni chcą po prostu obejrzeć kuriozalny film i dobrze się bawić. Na pewno pokazy VHS HELL wyróżnia przyjęta przez nas formuła – wszystkie filmy puszczamy z lektorem, a seans poprzedzamy trailerami produkcji wchodzących na polski rynek video początku lat 90.
Które filmy z epoki VHS są szczególnie popularne jeszcze do dziś i dlaczego lubimy do nich wracać?
Oczywiście najpopularniejsze to te, które wpisały się w kanon popkultury. Rambo, Terminator, Critters, Goonies, Robocop, Predator – można by tak długo wymieniać. Te filmy w Polsce miały właśnie najdłuższy żywot na kasetach video, a lubimy do nich wracać, bo to po prostu wybitne kino. Ideą naszych pokazów jest jednak odkrywanie dla szerszej publiczności filmów zapomnianych, często nieudolnie nakręconych i niezamierzenie śmiesznych.
Jakie są według Ciebie rokowania dla płyt DVD i Blu-ray? Jak będą oglądały filmy nasze dzieci za 20 lat?
Jestem przekonany, że DVD i Blu-ray za jakiś czas podzielą los kaset VHS. W końcu to tylko nośniki, które są coraz mniej potrzebne. Oglądanie filmów przenosi się do Internetu. Wybieranie filmu na piątkowy wieczór jest dużo łatwiejsze, szybsze i tańsze, ale chyba gdzieś po drodze gubimy trochę magii.
Jakie blogi na Tumblrze odwiedzasz najczęściej?
Lubię Tumblra i śledzę całą masę blogów. Spektrum zainteresowań mam spore: kino klasy B, fotografia, brutalistyczna architektura (powojennymodernizm, architectureofdoom, sovietarchitecture) punk rock, retro futuryzm (80stechnology, trash-culture, promieniowanie), tatuaże, komiks. Na Tumblrze jest wszystko. Tylko czasu mało.
Dziękujemy za wywiad i życzymy wielu udanych seansów z dreszczykiem i nutką nostalgii.
Zdjęcie: Krystian Kujda

ekipa:

Autor: Krystian Kujda

Blog: VHS Hell + The Legendary VHS

Miejscowość: Gdańsk

Data pierwszego posta: kwiecień 2010 / lipiec 2012

Absolwent filmoznawstwa i pracownik w Biurze Prezydenta Gdańska ds. Kultury. Od czterech lat we współpracy z gdyńskim Klubem Filmowym z dużym sukcesem organizuje w Trójmieście cykliczne pokazy filmów klasy B pod nazwą VHS HELL.

Skąd u Ciebie tyle nostalgii za nośnikiem jakim były kasety VHS?

Z dzieciństwa. Na początku lat 90. spędzałem całe dnie w wypożyczalniach kaset video i oglądałem potworne ilości filmów. To był niesamowity czas - jeszcze przed chwilą można było oglądać jedynie dwa programy w telewizji i ewentualnie pójść do kina na jugosłowiański dramat psychologiczny, a tu nagle dostępne stały się filmy z cyborgami i wojownikami ninja. Myślę, że wypożyczalnie kaset w pewnym stopniu ukształtowały moje podejście do kina, były pierwszą jego lekcją. Szanuję i z przyjemnością oglądam filmy wielu gatunków i z różnego okresu, ale sentyment do VHS-owego repertuaru pozostał.

Czy filmoteki z tamtych lat daje się jeszcze w ogóle oglądać? Kto przychodzi na Wasze pokazy filmowe?

Jeżeli pytasz o aspekt techniczny, to jak najbardziej tak. Odpowiednio przechowywane kasety video mogą służyć jeszcze latami. W swojej kolekcji mam filmy nawet sprzed 25 lat i ich jakość jest doskonała (oczywiście jeżeli nie rozpatrujemy jej w kontekście DVD czy Blu-ray). Na nasze pokazy przychodzą ludzie w różnym wieku i z różnych powodów. Dla jednych jest to prawdziwa nostalgiczna wycieczka w przeszłość, inni chcą po prostu obejrzeć kuriozalny film i dobrze się bawić. Na pewno pokazy VHS HELL wyróżnia przyjęta przez nas formuła – wszystkie filmy puszczamy z lektorem, a seans poprzedzamy trailerami produkcji wchodzących na polski rynek video początku lat 90.

Które filmy z epoki VHS są szczególnie popularne jeszcze do dziś i dlaczego lubimy do nich wracać?

Oczywiście najpopularniejsze to te, które wpisały się w kanon popkultury. Rambo, Terminator, Critters, Goonies, Robocop, Predator – można by tak długo wymieniać. Te filmy w Polsce miały właśnie najdłuższy żywot na kasetach video, a lubimy do nich wracać, bo to po prostu wybitne kino. Ideą naszych pokazów jest jednak odkrywanie dla szerszej publiczności filmów zapomnianych, często nieudolnie nakręconych i niezamierzenie śmiesznych.

Jakie są według Ciebie rokowania dla płyt DVD i Blu-ray? Jak będą oglądały filmy nasze dzieci za 20 lat?

Jestem przekonany, że DVD i Blu-ray za jakiś czas podzielą los kaset VHS. W końcu to tylko nośniki, które są coraz mniej potrzebne. Oglądanie filmów przenosi się do Internetu. Wybieranie filmu na piątkowy wieczór jest dużo łatwiejsze, szybsze i tańsze, ale chyba gdzieś po drodze gubimy trochę magii.

Jakie blogi na Tumblrze odwiedzasz najczęściej?

Lubię Tumblra i śledzę całą masę blogów. Spektrum zainteresowań mam spore: kino klasy B, fotografia, brutalistyczna architektura (powojennymodernizm, architectureofdoom, sovietarchitecture) punk rock, retro futuryzm (80stechnology, trash-culture, promieniowanie), tatuaże, komiks. Na Tumblrze jest wszystko. Tylko czasu mało.

Dziękujemy za wywiad i życzymy wielu udanych seansów z dreszczykiem i nutką nostalgii.

Zdjęcie: Krystian Kujda

Zreblogowano od ekipa